Vorsicht! Ta strona robi (prawdopodobnie) coś z cookies'ami.
W razie odczucia urażenia prywatności uprasza się o naciśnięcie Ctrl W.

hasiosznup.zabrze.net.pl

06 marca 2014

po co walczą armie?

po co giną ludzie?

po co wszyscy wierzą parszywej obłudzie?

fałszywe przyśpiewki, bzdurne obietnice

nie ufajcie żadnej polityce



Ze 25 lat minięło, gdy pierwszy raz usłyszałem ten kawałek, jeszcze w podstawówce, za komuny. Szkoda, że po ćwierć wieku nie traci nic na aktualności.

28 lutego 2014
I znów powinienem napisać to samo co miesiąc temu. Ale nie będę się powtarzał. Na dworze w zasadzie wiosna, we wtorek widziałem już podbiała i przebiśniega

przebiśnieg poznański


A poznański bo miałem okazję we wtorek odwiedzić to miasto. Byłem tam zaledwie raz wcześniej con mi Corazon na koncercie Manu. Zwiedziliśmy raptem Rynek i okolice. Tym razem byłem w okolicach Siemiradzkiego i okazało się że tam pełno moderny, polskiej jak w Katowicach. Super

rok produkcji 1936


oto dowód



odnowiona bez steropianu, jak Makola


oryginały


motyw marynistyczny na jednej z kamienic


Zdjęcia nie dość że komórkowe, to jeszcze nieostre, tak mi się wydaje. Żeby komórka robiła nieostre zdjęcia?


Tabliczki fajne też są
za wysoko


A budynki z wcześniejszego okresu też podobne do katowickich

oryginały


I GAS też był
nieostry


Nie bardzo mam czas, żeby coś więcej pisać. Czeka na mnie budowa zabawki dla Chupy. Kombinatoryka na historycznych układach z Unitra Cemi. W zasadzie już kończę ale kończę już od miesiąca. Chciałbym skończyć zanim przestanie się bawić zabawkami co migają i piszczą.

No i dostałem prezent, tabliczkę versicherung Tyryngia, oczywiście od Andera. Prezent tym cenniejszy, że na naszym familoku też jest Turyngia choć już prawie całkiem zruściała.

27 stycznia 2014
Myślałem, że edytuję stary index.html ale nie, ostatnio faktycznie tu byłem szóstego stycznia. A to dlatego, że nie miałem nic, co mógłbym tu wrzucić. Do dziś. Bo dzisiaj pojechałem do stolicy podkarpacia by w drugim członie impulsa zrobić wifika. Można w sumie powiedzieć, że pojechałem naprawiać pociąg. Impuls stał w hali, przyciągnięty przez stonkę, bo tam nie ma trakcji. Na sąsiednich torach jakieś SA a trochę dalej kible. Ponoć pierwszy kibel, EN57-001, należy do podkarpackickich peerek. Stoi w Leżajsku.
Wreszcie spadł śnieg. U nas niewiele ale w Rzeszowie z 10 centymetrów. I dobrze, bo przykrył syf, który pewnie otacza nieużywaną szopę
rzeszowska szopa


nie widać śmieci, brudu i bałaganu


i tylko żal, że nic w niej nie stoi. I pewnie za niedługo zniknie...


06 stycznia 2014
Nie było w smak mojemu układowi oddechowemu chłonąć ustami zimne powietrze przez siedem kilometrów. Zatkało mnie tak, że dopiero dziś zaczynam czuć jakikolwiek zapach. Postnowiłem jednak nie poddawać się głupiemu katarowi i dalej wtłaczam w płuca zimne powietrze. Na szczęście nie tak zimne jak być powinno o tej porze roku. Mam nadzieję się zahartować i przygotować na mrozy.
Póki co pogoda jak w marcu. Skorzystaliśmy i zmobilizowani przez Adama pojechaliśmy w końcu na starą szlojzę na starym Kanale Kłodnickim w Pławniowicach. Wedle starych map była to śluza nr 12. W stanie jest raczej kiepskim ale przestała być używana już przed wojną. Miejsce oczywiście przepiękne. Pagórkowaty teren, łąki, pola, lasy. I Kanał. To znaczy jego pozostałości, lepiej widoczne na mapach góglowych niż w rzeczywistości. Da się jednak dostrzec jego kształt. Szkoda, że śmieci przeszkadzają.
Ciepła słoneczna zima to super czas na penetrowanie z reguły zarośniętych miejsc. Tutaj kilka zdjęć, reszta tutaj.
widok ze wzniesienia nad Pławniowicami w stronę Toszka


zimowe pola


my przy śluzie


Myślałem, że ten kanał był większy, ale wymiary śluzy wskazują, że Kanał Kłodnicki był faktycznie niewielki w porównaniu z Gliwickim.
w porównaniu np. Łabędami, malutka


wracamy bo jednak zimno


01 stycznia 2014
Kolejny rok minął. Jak powiada Kohelet, przemija wszystko. Póki co jednak trwa nowy rok. A jaki był poprzedni? Mogę powiedzieć, że najlepszy ze wszystkich. Od maja jest nas więcej coraz, Ślązaków. To zdarzenie przyćmiło wszystkie inne, więc nie ma co o nich pisać, choć należały do dobrych.
Życzyłbym sobie, żeby ten rok był co najmniej tak dobry jak poprzedni, ale gorszy niż przyszły.
Witaliśmy go w łóżku śpiąc sobie w trójkę. Chupa nie reagował wcale na wybuchy i strzały.
Mogłem dziś w pełni formy pobiegać po lesie w Maciejowie. Fajnie, że po tygodniu ponownego biegania mogę zrobić 7 kilometrów. I to bez większego problemu. Aura sprzyja, plus dwa stopnie to odpowiednia temperatura. Pamiętam początki mojej przygody z dżogingiem, przy upale ponad trzydziestostopniowym, to była mordęga. Zimno jest lepsze. Nie wiem jak będzie podczas mrozów, szczególnie że ciężko mi oddychać przez nos. Mam taką specjalną szmatkę na usta i nos ale jakoś nie mogę się przekonać do oddychania przezeń.


resztki noworocznej uczty


uważałem


Jeszcze jedna fotka z wczoraj
chupowe zęby, kila na raz wychodzi, Chupka chory przez nie


25 grudnia 2013
Dzisiaj 12 stopni. Aura wielkanocna, nie bożonarodzeniowa. A na Wielkanoc spadnie pewnie śnieg jak w ubiegłym roku.
Po dwu miesiącach przerwy wczoraj spróbowałem coś przebiec i dzisiaj też. I fajne jest, że organizm pamięta i nie narzeka na tak długą przerwę. Dzisiaj polatałem po Pisarzowicach, ładnie tam
tostowa wieża


ozimina


świąteczno-poranne chmury


i dmuchawce. W pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia


17 grudnia2013
Kolejny rok, w którym można zaobserwować przesunięcie pór roku. Za tydzień Wigila, a śnieg tylko lekko poprószył. Lepiej, gynsiepympki wciąż kwitną
kole ente



Podoba mi się długa jesień, szczególnie gdy świeci słońce jak dziś, ale nie podoba mi się, że w połowie kwietnia leży jeszcze śnieg.
W samym centrum, przy naszym pięknym deptaku znalazłem taki szyld
piękny szyld ze ścisłego centrum


Wiem, dzięki Adamowi, co to za grobla ze zdjęcia niżej, po której jedzie pociąg. To jest Hindenburgdamm, usypana w 1927, ze Syltu na stały ląd. Na Wikipedii jest opis.
O śluzach Kanału Kłodnickiego też mi Adam pisał, że są resztki po conajmniej dwu, w Taciszowie i Pławniowicach. Ponoć tą z Pławniowic widać na mapie guglowej, ale nie potrafię jej zidentyfikować. Moglibyśmy się wybrać w sobotę, ma być fajna pogoda, poszukać tych szlojzów...

11 grudnia2013
Dzisiaj, przed samą czwartą poszedłem przez błoto do miejsca gdzie odkopali starą śluzę na Kanale Kłodnickim. Odkopali, bo będą tam robić Średnicówkę a nie dlatego, że to świetny zabytek z czasów świetności Gliwic i Śląska. Niestety nie przewidziano przemieszczenia śluzy w inne miejce. Po co? Przecież o stare, kamienne śluzy człowiek się codzień potyka, to po co jeszcze jedna? Jasne, że dobrze, że budują drogę, ale czy to znaczy, że trzeba zniszczyć takie dzieło? Widocznie tak.
przeczekała pod ziemią ponad 60 lat


po to by ją wykopać i zniszczyć




07 grudnia2013
Trochę śniegu spadło wczoraj, a że rano piękna pogoda, wziąłem Chupę na spacer. Miałem duszę na ramieniu, że będę nań miał Chupkę, bo on do wózka czuje awersję. Można by rzec, że została mu z dzieciństwa, gdyby nie to że dzieciństwo w zasadzie przed nim. Obawy były płonne. Przez ponad czterdzieści minut okrążaliśmy Zandkę a on nawet nie stęknął, jak to ma w zwyczaju. Może wreszcie się przyzwyczaił?
Chupa na Zandce


Ujęć jak wyżej zrobiłem z dziesięć. Żeby nie być monotematyczy, robiłem też Zandkę, na przykład szkołę
czy tu był jakiś napis?


elektrykę na jednej z ruder
pewnie wszystko na legalu


minikapliczkę na familoku przy Bończyka
ciekawe czy oryginał?


platana na Piechy
inny niż na Krakusa, ma niżej konary. Może dlatego, że ma więcej światła?


platanową korę spod mojej chałpy
drzewo moro


i na koniec knedle dla sikorek (oryginalnie Meisenknödel)
Meisenknödel am Hochgesandstrasse


Później się zachmurzyło i tyle z ładnego dnia. Żeby choć śnieg padał. Przydałoby się trochę, chciałbym wreszcie poczuć jak się jeździ po śniegu z czterema kołami napędzanymi. Póki co, nie bardzo zrywa przyczepność. No ale kilka miesięcy zimowych przede mną.

07 grudnia2013
Duje od dwu dni jak nigdy. Ponoć nawet orkan. Poza tym to ani jesień ani zima.
Jedyne co mogę pokazać z ostatniego czasu to szyna znaleziona w wykopie na skrzyżowaniu Zwycięstwa i Dolnych Wałów. Coś tam kopią
jakieś wzmocnienie?


27 listopada 2013
Darek, obiecane zdjęcie, gdzieś z Morza Północnego, jakiś jeszcze jeden plebiscyt, korytarz przez Danię(?) Nie dość, że znam po niemiecku kilkanaście słów, to książka jest w gotyku, tak, że nawet do translatora nie umiem poprawnie pisać, bo liter nie rozpoznaję. Poproszę Adama, żeby przetłumaczył, gdzie to dokładnie jest. Zresztą nie tylko ten kawałek ale przede wszystkim śląską cześć pogranicza
morze północne?



I jeszcze jedno, tym razem od nas
niedługo ponowne otwarcie, szkoda, że bez kanału


25 listopada 2013
Ale mam. Ander kupił machinę
hochfrequenz-generator

Co ciekawa w guglach nie idzie nic znaleźć na jego temat. Ja mam w telefonie binga i najpierw tam sprawdziłem, od dzisiaj uważam, że to lepsza szukarka od gugla. Bo w bingu machina się wyświetla jako pierwsza czy druga.
Niezła ta machina - działa i robi pioruny. To jest jakiś genetator w.cz. do elektrostymulacji, pytanie czego?

23 listopada 2013
Znalazłem na rail.phototrans, że tory z Bujwida służyły transportowi węgla do szkoły za płotem. Kiedyś to była niemiecka politechnika, pracująca z węglem, stąd konieczność transportu. Teraz też to polibuda, ale torów niestety nie wykorzystują.

Skoro jeszcze jestem we Wrocławiu, to na Liskiego stoi świetny budynek
pasuje do sąsiednich. Fajny pomysł

Budynek jak zagramanicą. Wpasowujący się w otoczenie.

22 listopada 2013
Zdjęcia poniżej powinny były się pojawić trzy dni temu, bo wtedy zostały zrobione. We Wrocławiu, podczas oczekiwania na zmierzch. Jednakże czasami rozjeżdża się synchronizacja i wtedy czas umieszczania zdjęć różni się od czasu w którym zostały wykonane. W gruncie rzeczy nie ma to jednak znaczenia, bo czymże jest kilka dni w obliczu ery mezozoicznej? Albo nawet plejstocenu?
Do rzeczy, przedwczoraj byłem znów w najpiękniejszym mieście na polskich ziemiach. Między inymi po maszt, na korbę, ruski. Cudny. Czekając na odpowiednią porę przeszliśmy z Bartkiem kawałek miasta. Najpierw poszliśmy kawałek w stronę stadionu olimpijskiego, przez Park Szczytnicki. Przy samej ulicy, w między drzewami leży granitowa płyta
bez żadnych inskrypcji

W pobliżu żadnych zabudowań, chyba że zrównane z ziemią, co całkiem prawdopodobne. Szkoda, że tak leży.
Zamiast parku wybraliśmy jednak opcję miejską i poszliśmy oglądać ulice i kamienice. Świetnie, że mimo festung Breslau i komunistów jest tyle przedwojennej zabudowy. Szukaliśmy jednak nie kamienic, a infrastruktury. Udało się
Przewrócone resztki latarni

Zagadka: co to jest? Wklęsłe tory? Z jednej strony ulica
dokąd dalej?

Z drugiej strony nowa szkoła, tam mogłyby biec te tory(?)
Pojęcia nie mam

Muszę sprawdzić w guglach, czy jest coś o wklęsłych torach na Bujwida.
Jeszcze napisy z magla
co za głupek zamalował połowę?

19 listopada 2013
Kilka kolejnych zdjęć zdjęć z Pogranicza, dziś Kanał Kłodnicki i Sztolniowy
gdzieś koło Gliwic



Stollen Kanal w Gliwicach. Czy to Zwycięstwa? A gdzie domy?



17 listopada 2013
Chupa chwilowo śpi więc mam trochę czasu. Do wczoraj martwiłem się, że chyba martwy sezon się zaczął, żadnych nowych znalezisk. Okazało się, że niepotrzebnie się martwiłem. Nieoceniony Ander pożyczył mi album z 1933 "Das Antlitz der Grenzlande", czyli Twarz (z)Pogranicza. Przepiękne zdjęcia z pogranicza niemieckiego, od Alp po Bałtyk i od Alzacji po Śląsk. Zarówno landszafty jak i industriale. Obraz Górnego Śląska - oczywiście przemysł a także mój familok
pierwszy z lewej


I to co mnie cieszy - zabrzańska moderna
szkoła z Czołgistów


Kolejne foty wrótce. Jak na zdjęcie zdjęcia, jakość całkiem dobra. Zdjęcie z Huty na tyle wartościowe, że dałem też oryginały.


09 listopada 2013
Wreszcie muszę pokazać najlepszy ślubny geszynk jaki dostaliśmy, ba, dla mnie jeden z najlepszych geszynków. Wreszcie, bo mam go już od tygodnia, zabierałem się za wpisy ale nic z tego nie wyszło. Teraz wyszło
dzięki Ander. Bardzo



Cały tydzień fajna pogoda. Trochę deszczu ale ciepło. W zeszłą sobotę patrzyłem sobie z góry na samochody. We Wrocławiu koło Mostu Szczytnickiego. Most jak most, ale za to jest tam przepompownia ścieków z 1909r. Niby nic, tyle że z betonu!
piękny stary beton



data produkcji



To chyba jedna z pierwszych budynków betonowych nie tylko we Wrocławiu. Halę Stulecia skończyli później, bo w 1912.

Koło przepompowni budynek mieszkalny, pewnie dla pracowników. Na przepompowni żeliwna rynna. Na sygnaturze korona, czyli królewska odlewnia czy huta. Jaka? Nie wiem. Na zabrzańskich jest korona i sygnatura FCH
gdzie odlano tą rynnę?


Jeszcze z dziś rana - wreszcie jechałem pociągiem. Na peronie remont w pełni. Jedna część wyłączona. Szkoda, że remont chyba po kosztach, bo kładą najtańsze polbrukowe kostki. Zamiast odkryć to
przykrywana polbrukiem


Na peronie był kiedyś stary żeliwny znak, czy marker, czy jak to nazwać, z napisem kabel (jest gdzieś na stronie) ale nie już. Jest polbruk.
Śmieszne malowana stonka
do kogo należy?


i jakaś inna machina
jakość telefoniczna


01 listopada 2013
Całkiem dziś pogoda, trzynaście, czternaście i słońce choć wiatr. Wchodziliśmy na Centralny w Gliwicach od tyłu i tam, przez przez przypadek znalazłem gulik
Bopp & Reuthers na cmentarzu Centralnym w Gliwicach



31 października 2013
Lato się skończyło. Dziś rano minus pół i szkrobanie szyb.Fajnie, że nie pada.
To powinien być wpis dokonany wczoraj, ale po dziewiątej było gdy wróciłem. Wróciłbym kilkanaście minut wcześniej ale przed samym Zabrzem staliśmy pociągiem w korku - nie dość, że remont i tylko jeden tor, to jeszcze gnoje jakieś ukradły kable od sterowania. Pociąg kosztował sto trzydzieści siedem plus dziesięć za wypisanie w pociągu. Biletomat zabrał mi dwie minuty, pisał, pisał, zażądał karty, po czym wypluł kartkę, że nie może mi sprzedać biletu. Co ciekawe, bilet kosztował niecałe sześćdziesiąt a różnica to powrotnego taka, że nie było ciastka i nie jechaliśmy sto sześćdziesiąt a sto dwadzieścia. Ale nie staliśmy przed wjazdem na stację i w pociągu było ciepło.
od czego nazwa Górczewska? Od Górczewa?



Pojechałem robić zdjęcia ale nie modernie, prócz tego powyższego wyjątku. A byłoby co robić. Szczególnie na starym Żoliborzu. Piękne wille, aż dziw, że ocalały.
Nie pojechałem też robić zdjęć z podróży, ale jak to, mieć aparat i nie próbować jej uwiecznić? A jakże, próbowałem. Wyniki raczej marne, bo nawet przy stu dwudziestu mój aparat mo tako ruła jak woda we haźlu. Dodatkowo większość rozmazanych bo iso większe niż dwieście daje szumy jak pieron. Najlepsze (nie znaczy, że dobre) poniżej
resztki infrastruktury na Rudzie


ale jakiś ruch jest

wjazd do Katowic

przed szopą

i sama szopa, a raczej jej grób

manitou na torach, jeszcze przed cmk

ze dwa razy most przez rzekę

stada krów

niewiele wiaduktów na linią kolejową. Tu Wiedenka. Do Wawy jeszcze pięćdziesiąt kilometrów

prace na WWK

puszpul w krzakach

z zachodniej miały być te modernistyczne nastawnie, ale nie zdążyłem. Ta też fajna

i jeszcze czekoladowa EU07. Pociąg do Radomia w składzie wagony typu stodoła (nie widać). Takie same jak dwadzieścia lat temu i więcej


28 października 2013
Jest dziesiąta wieczorem, a w zasadzie to jedenasta, bo to dopiero drugi dzień po zmianie czasu a ja siedzę w pokoju przy otwartym na oścież oknie i jest ciepło. Wczoraj wieczorem lało przez chwilę a że siedemnaście stopni, to było jak latem ale pachniało zupełnie nie letnio.
Przywiozłem dziś od Andera jego niedzielną zdobycz, przepiękny, ręcznie wykonany, drewniany, przedwojenny, polski amperomierz. Pięćdziesiąt amperów zakres z bocznikiem na sto pięćdziesiąt.Skąd wziąć taki prąd? Musiałbym się wpiąć między trakcję a pantograf tramwaju, ale tam jest o wiele więcej
gdzie go sprawdzić?



Amperomierz był zewnętrznie w idealnym stanie lecz w środku coś latało i wskazówkę blokował karton ze skalą. Za zgodą Andera postanowiłem go rozebrać
w środku wygląda bez zarzutu

Okazało się, że wewnątrz lata nakrętka, nie wiem od czego. Kartonik ze skalą okazał się pomięty ze starości, po wyprasowaniu i założeniu jest na tyle równy, że wskazówka przesuwa się bez problemu po skali.
produkcja RST Bielszowice G/Ś

W guglach nic nie ma o RST Bielszowice oprócz tego, że Rosnowskiemu w pięćdziesiątym komuniści ukradli firmę R.S.T w Mysłowicach. Może ją przeniósł do Mysłowic?

27 października 2013
No i był Tost. Zamiast Rud. Znów widoki przy bieganiu. Jako, że ciężko aparat dźwigać biegnąc musiałem się zadowolić komórką
po wybiegnięciu z Fazańca



droga na wprost - moja droga



Nie wiedziałem, że jedna z dróg św. Jakuba, via Regia biegnie przez wiadukt koło Pisarzowic. A jednak. Znalazłem na necie, dokładnie tutaj, że faktycznie Via Regia (935km) biegnie od granicy z Ukrainą do Zgorzelca poprzez m.in. Anaberg. Tyle tylko, że wiadukt na drodze z Wilkowiczek do Tost to nie jest główna arteria ze Śląska na zachód - ale może to właśnie o to chodzi. Bo przecież chyba w Kopienicach też znalazłem muszlę. Via Regia jako droga św. Jakuba pewnikiem biegnie mniej więcej równolegle do starożytnej Via Regia.
kiedyś pójdziemy.


Z Zabrza do Santiago de Compostela, jest wg gugli 2700km. Licząc 30km dziennie to daje 90 dni. Szkoda, że nie mamy tyle czasu.

Jeszcze tylko znaleziony na stacji wagon
schowany w chaszczach



26 października 2013
Na dworze śródziemnomorska jesień. Tak chyba jest o tej porze na południu Europy. W południe dwadzieścia, o dziewiątej wieczorem pietnaście, a od jutra ciemno o szóstej. Jesienne lato zachwyca mnie nieodmiennie swoją zamgloną łagodnością, ekscentrycznym zapachem spadłych liści a przede wszystkim efemerycznością. Za kilka dni może przecież padać śnieg. Póki co, pojechaliśmy do Tost korzystać. Lubię tam być. Kolejowa rampa, na torach skład za składem, za torami las. Niedaleko wyjście na pola. Pola położone na łagodnych wzniesieniach, brązowa gleba. Ze Ze szczytów wzniesień niesamowite panoramy. Widać wieżę zamkową i farną w Tost, widać Anaberg, widać Sudety. Prawdziwa wyżyna, nie to co u nas. Pobiegłem przez Fazaniec i pola. Widoki zabierały dech. W lesie większość liści ścieląca się dywanem. Przez nagie gałęzie widoczne błękitne niebo bez jednej chmury. I gorąco. Na tyle gorąco, że biegnąc polem ściągnąłem koszulkę. Koniec października a ja lecę przez pole w samych galotkach. Tego jeszcze nie grali. Nic nie zapowiadało też niespodzianki w postaci widoku Pradziada. Widać go było z drogi na Kotliszowice koło krzyża. Z reguły przy wietrze znad Hiszpani nie ma dobrej widoczności. Przyjechaliśmy tam jeszcze raz by spróbować złapać góry. Wyszło, zgodnie z przypuszczeniami kiepsko, no ale góry było słabo widać
ledwo co widać Jeseniki



Nie mam żadnego programu, który mógłby wyciągnąć góry na zdjęciu. Mogłem tylko odwrócić kolory, co dało niezły efekt
Jeseniki w negatywie, na wprost ratusz w Tost, po prawej fara



Jeszcze kilka fotek z okolicy
nie widać pagórków



tu całkiem płasko



a tu drzewo na wzniesieniu. Można się tam całować



Wydawać by się mogło, że o tej porze roku, wszystko traci liście i obumiera, a tu dowód na zaprzeczenie tej tezie
wykorzystać ostatnie ciepłe dni i umrzeć



Na stacji jednen byk grzał swoje stalowe, jeszcze zielone cielsko, w promieniach słońca
byk odpoczywający



Inny zmierzał z węglem ku morzu
byk jadący nad morze



Jeżeli jutro pogoda dopisze, a powinna, znów pojedziemy do Tost. Smolić Rudy.

24 października 2013
Naprawiłem brak polskich liter. Tworzenie strony w htmlu to prawie tak jak programowanie w asemblerze. Tyle, że przeglądarki dużo, za dużo wybaczają.
Dostałem dzisiaj prezent od Andera, jak to określiła mi Corazon uroczy rondelek, funkel nówka
Chupa już jadł zeń kaszkę


Gośka dostała ekstra żeliwną gęsiarkę.
Dziś na wielkim orzechu na Placu Wajdy zauważyłem dwa pełzacze. Niestety, aparatu przy sobie nie miałem a fajne zdjęcie by było - parka pełzaczy na orzechu. Posiłkuję się zatem zdjęciem z wikipedii (http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Short-toed_Treecreeper_(Certhia_brachydactyla)_(cropped_version).jpg)
pełzacz ogrodowy




22 października 2013
Od kilku dni znowu lato, do tego jakie kolory! Przeszedłem się po Zandce, znaczy po Krakusa, żeby to uwiecznić. Szkoda, że nie potrafię tak focić, żeby zdjęcie wyglądało tak, jak widzę to oczami. Nigdy to nie jest to. W każdym razie, mam takie
krakusa na zachód


krakusa na wschód




I tak jak zdjęciach jest od paru dni i jeszcze parę dni ma być. Elegancko.

16 października 2013
Niestety już po słońcu. Obecnie szaruga i osiem stopni.

13 października 2013
No i upiekłem kasztany wcześniej je nakłuwszy. I co? Jeden wystrzelił w piekarniku, dwa już na stole. Super. Mus kasztanowy na połowie kuchni. Ten nie nakłuty, przykryty szklanką oczywiście nie wybuchł. To było chyba tyle w temacie pieczenia kasztanów. Nawet dla smaku nie warto - tak jakby jeść słodkie kartofle.
Super pogoda. Zrobiłem nawet trzy kolejopodobne zdjęcia na Tarnogórskiej
wiadukt kolei piaskowej nad torami i RAB29


ex PO Michał


na Tarnogórskiej


i jedno podczas spaceru z Chupą.Fajne widoki na zabrzańskie wieże
Szkoda, że drzewo na pierwszym planie


12 października 2013
Cóż za jesień. Siedemnaście stopni w cieniu. Po ostatnich powiewach znad tundry to upał. Drzewa nagle zapłonęły. Pojechaliśmy do Botanicznego
chyba ładniejszy niż wiosną


Taka jesień mogła by trwać cały rok. Siedemnaście stopni to zaś nie tak mało, ważne że w nocy nie ma mrozu. Szło by żyć. Powietrze przesycone zapachem spadłych liści, w powietrzu lekka mgiełka, idzie się fajnie ubrać, ani za grubo ani za cieńko.
Jako że taki scenariusz jest nierealizowalny, trzeba się cieszyć każdą chwilą tego jesiennego lata po jesiennej zimie.
Ogród Botaniczny jak zawsze wspaniały. Lubię się sprawdzać ze znajomości okazów. Kilka nawet rozpoznaję - ale tego bym w życiu nie zgadł
owoc tulipanowca


Są fajne rzeźby z betonu, niektóre oprócz funcji czysto estetycznych pełnią całkiem przyziemną rolę
hasiok


Chłonęliśmy w troje feerię barw wokół, jedno z nas jednak poszło spać a obudziwszy się wyglądało tak
chupa wstał


Zawsze twierdziłem, że w Zabrzu można znaleźć niemało zaskakujących rzeczy. A skoro dziś dzień botaniczny, to i znalezisko botanicze. Znalazłem w parku Dubiela jadalnego kasztana. Tak, w naszym Zabrzu owocujący Castanea sativa. Rozumiem brzoskwinie, winogrona, ale kasztan? W dodatku dziki? Oto dowód
ponoć to ogromne drzewa, ale ten nasz niepozorny


ale owoce ma


Oczywiście zebrałem kilka i oczywiście je zjemy. Prażone w piekarniku. Ponoć trzeba wcześniej je ponakłuwać, żeby nie wybuchły i ponoć miszcze kuchni nie nakłuwają jednego, żeby wiedzieć, kiedy wyciągać resztę. Chyba potem nie muszą myć piekarników własnoręcznie, bo wymyśliliby inny sposób.

nasze czekają na uprażenie


Na koniec jesienna Bytomka, w jesiennym świetle może zmylić.
w Zabrzu?


07 października 2013
Jest pierwszy ząb, jeszcze tylko pod dotykiem palca, ale jest. Wyjątkowo bezboleśnie, ale nie ma co się cieszyć, jeszcze ich kilka przed nami.
Wreszcie trochę cieplej, bo ostatnie dni to Syberia. Nagle, po lecie prawie zima. W nocy mróz, w dzień plus kilka. Faktycznie dwie pory roku w Polsce. No ale od wczoraj cieplej, zima na razie odeszła. Przyszła jesień
nie da się ukryć


Na Toszku Północnym zawsze coś się trafi. Wczoraj nowiutki Vectron
db kupuje siemensa, a pekap?


04 października 2013
Siedzę sobie w kuchni próbując wina z delty Rodanu, wtem huk za oknem. Wypadek, na feralnym winklu na Bytomskiej. Nie pierwszy raz w tym miejcu ktoś uderzył w drzewo. Biedny synek, mam nadzieję, że da radę. Ten winkiel jest fest zdradliwy. Nie widać, że jest tak ostry jak jest w rzeczywistości. No a wcześniej ta prosta koło skarbowego... Przy wejściu w ten zakręt pęćdziesiątką czy siedemdziesiątką przy takiej pogodzie jak dziś nie ma problemu - ile zatem jechał?
Ale nie o tym chciałem. Przypomniało mi się, że na początku września byliśmy w Ustrzykach. Pierwszy raz w trójkę. Słońce było przez cały czas, za dnia oczywiście, bo w nocy zero. Na ogrodzie można było leżeć. Co więcej, na torach koło domu złapałem drezynę
widok rzadki jak jednorożec


Widziałem ją wcześniej na Brzegach, ale zdjęcie średnio wyszło
znak, że linia jest przejezdna


Szkoda, że dziś w Ustrzykach coś na torach to obecnie spore wydarzenie. Przypominają mi się czasy, gdy pierszy pociąg jechał do Zagórza po piątej o ostatni do Krościenka przed jedenastą w nocy. Z przodu Tkt albo jakaś Ty i trzy wagony. Tylko Solina była dłuższa. Oczywiście do tego towarowe składy i ich przetaczanie. No i "budka kolejarza" gdzie przesiadywałem całe dni podnosząc i opuszczając semafory. Czasami przerzucanie zwrotnicy a raz przejazd w parowozie.
A teraz? Jak się zakochać w pociągach, gdy nie jeżdżą? Na szczęście w Tost tory i stacja są jeszcze bliżej niż w Ustrzykach. Jest szansa, że mały połknie bakcyla.

30 września 2013
Noo, prawie pięć miesięcy. Bez pięciu dni. Wiem dokładnie, bo piąty dzień każdego miesiąca to kolejny miesiąc życia. Początkowo liczyliśmy w dniach, potem w tygodniach, obecnie w miesiącach. Za jakiś czas będą to odstępy półroczne, potem roczne... No ale co je trumf?
to je trumf


Właśnie śpi na kołdrze w kuchni, bo w łóżeczku nie lubi.
Od pięciu miesięcy jest więc inaczej. Niby przygotowywałem się do tego, ale jak można się przygotować na - tak naprawdę - nieprzewidywalne?
Zrozumiałym chyba jest, że hasiosznup, choć ważny, stracił ostatnio na wartości. Na szczęście da się, choć z trudem, wydzielić trochę czasu na apdejt strony. Ostatnio byłem tu na wiosnę, a teraz jest już jesień i przymrozki w nocy. Kiedyś miałem takie sny, że naglę się orientuję, że jest wrzesień a ja nie pamiętam kiedy minęły wakacje i lato. Tak trochę właśnie teraz mam, tylko nie mam stracha, jak we śnie.
Ostatnio wrzucone zdjęcia, to kwitnące forsycje i jesion, a teraz mam takie ze Zandki
niedawno była wiosna


Przeglądam zrobione przez ostatnie miesiące zdjęcia, w większości są to jego fotki. Na razie jakieś 1200. Mogę jednak kilka innych wyłuskać.
W piwnicy u Makola (przedwojenna moderna) jest taki napis
1930 rok - oryginał?


Słabo widać, bo z komóry, ale datę można odczytać.
Tabliczki nowe też mam, a jakże. Niektóre na budynkach, jak te z Świerkowej
kiedyś Fichteweg, teraz Świerkowa


A teraz zdobycz. Tabliczka z Panewnickiej z modernistycznej kamienicy, leży koło mnie. Dostałem kolejny prezent, tym razem od Marcina
z polskiego śląska choć z Poznania
Tej samej firmy tablczkę tu mam, z innej kamienicy z Panewnickiej. Dla mnie, mieszkańca niemieckiego Śląska polska, śląska tabliczka to rzadkość. Niemieckich śląskich jest u nasz trochę, polskich być tu nie mogło, stąd moja radość z przedwojennej śląskiej, polskiej tabliczki.

Z Rud - kawałek parowozu
straszna czaszka


A z Arkońskiej w Gliwicach kolejny LSR, choć bez napisu
całe dzieciństwo patrzyłem na tą strzałkę bez wiedzy co wskazuje